Któregoś dnia przyjechał do mnie zaprzyjaźniony klient, który chciał sprzedać samochód. Od jakiegoś czasu nie mógł go sprzedać mimo, że auto było w dobrym stanie technicznym. Jednak było coś co powodowało, że klienci po wstępnych oględzinach nie mieli ochoty dalej oglądać samochodu. Twierdzili, że auto jest mocno wyeksploatowane i odchodzili, albo oferowali cenę poniżej oczekiwań właściciela. Powodem były zmatowiały lakier oraz reflektory i lampy. Właściciel mył auto rzadko, szybko i niewłaściwe. Gdzieś w trasie, w pośpiechu wycierał lampy z kurzu, błota, soli… czasem suchą szmatką, czasem papierową serwetką zabraną z baru przy stacji benzynowej. Znamy to? Samo życie.
Lakier został profesjonalnie skorygowany, a reflektory wyszlifowane, wypolerowane i zabezpieczone na przyszłość. Reflektory wypolerowaliśmy i zabezpieczyliśmy przed UV. Auto zmieniło właściciela następnego dnia. Nabywca niespecjalnie się targował.
Czy zmatowione reflektory mogą wpłynąć na wartość samochodu? Wygląda na to, że tak.

Dla wielu osób estetyka i czystość pojazdu są sprawą ważną. Dla większości niestety nie. Ale nawet Ci, którzy nie zwracają uwagi na czystość auta, jakość lakieru i inne takie „błahostki”, kiedy zwrócą uwagę na piękne auto, to zwykle nie jest ono brudne i matowe. Przeciwnie! Błyszczy się i jest czyste. To samo dotyczy reflektorów. Auto może być zadbane, czyste, a cały efekt zostanie zniweczony jeżeli reflektory, czy lampy będą porysowane, matowe, czy pożółkłe.

OK. Zostawmy estetykę. Matowe reflektory, to przede wszystkim zmniejszone bezpieczeństwo, słaba widoczność w nocy, wysokie ryzyko wypadku, potrącenia pieszego. A można temu zapobiec w tak prosty, szybki i skuteczny sposób. Do tego zaoszczędzić na wymianie reflektorów, czy lamp kilkaset, a w wielu przypadkach kilka tysięcy złotych. Jak to zrobić?